Wady płatności bezstykowych

Jak już niektórym wiadomo, u zarania nowego tysiąclecia był insekt.  A konkretniej: pluskwa. Pluskwa przyszła i poszła, nie pozostawiając za sobą żadnego śladu. Po niej przyszła era płatności zbliżeniowych za pomocą kart bezstykowych. Przez jednych hurraoptymistycznie okrzyknięta największym przełomem od chwili pojawienia się kilkanaście lat wcześniej kart płatniczych, przez innych znacznie bardziej wstrzemięźliwie obwołana kolejną innowacją, która niewiele zmieni. Czy płatności z wykorzystaniem tego nowatorskiego rozwiązania mają jakieś wady? Według niektórych – tak.

Karta to karta. Zawsze jest w portfelu, w określonym miejscu, a portfel zawsze jest pilnie strzeżonym przedmiotem. Naturalnym zachowaniem jest więc zwiększenie uwagi na ten przedmiot i otoczenie go większym bezpieczeństwem. Niekoniecznie tak samo będzie się działo w przypadku wisiorka, zegarka czy telefonu. Złodzieje polują na nasze portfele, gdyż w nich są nasze fundusze.  A my najpilniej strzeżemy portfeli, bo oprócz pieniędzy mamy w nich karty i dokumenty. Jak w takim wypadku otoczyć opieką biżuterię i telefony? Tych rzeczy także pilnujemy, a one także giną. Jednakże pilnujemy ich słabiej, więc mogą zacząć ginąć znacznie częściej. Łatwiej bowiem zerwać bransoletkę aniżeli sięgnąć do wewnętrznej, zamkniętej kieszeni płaszcza. Każdy choć raz rozmawiał przez telefon w zatłoczonym autobusie. Czy wytrącenie albo wyrwanie telefonu i wyjście tuż przed zamykającymi się drzwiami stanowi jakiś problem dla złoczyńcy? Żadnego. A przecież bardzo wiele nośników naszych bezstykowo przelewanych pieniędzy znajduje się właśnie na breloczkach, w zegarkach i na telefonach komórkowych.

Wiele osób zastanawia się, dlaczego płatności gotówkowe są wciąż tak popularne, podczas gdy znacznie bezpieczniejsze i wygodniejsze opłaty elektroniczne powinny już całkowicie zlikwidować ów proceder. I wiele osób zna odpowiedź. Bazuje ona na bardzo podobnym mechanizmie, jak robienie zakupów w hipermarkecie z listą i bez niej. Gdy przezorna małżonka przygotuje spis rzeczy koniecznych, mąż trzyma się jej pilnie. Niezależnie od tego, jak rzetelnie wspomniany wyraz zakupowy został przygotowany, budżet domowy utrzymał się w przewidzianych ramach. Brak takowej listy powoduje syndrom kupowania rzeczy tylko niezbędnych, czyli w praktyce mnóstwa niepotrzebnych akurat przedmiotów. Dopiero przy kasie, gdzie wiele czynników wręcz zabrania wycofania się z podjętej decyzji, człowiek doświadcza, jak bolesna to była decyzja. Tak samo dzieje się z pieniędzmi wirtualnymi: wydaje się je znacznie łatwiej niż noszone w kieszeni banknoty i bilon. Fizyczna obecność pieniędzy ogranicza ich wydawanie w sposób inny od zamierzonego. Wówczas  człowiek potrafi zachować kontrolę w szale zakupowym. Dlatego wiele osób wciąż preferuje płatności gotówkowe jako najbardziej przyjazne, w przeciwieństwie do trwonionej elektronicznej waluty.

Nie bez znaczenia dla wielu konsumentów, zwłaszcza dla silnej grupy kupujących, jaką stanowią ludzie starsi, jest kontakt osobisty ze sprzedawcą. Chyba nie potrzeba nikogo przekonywać, że relacje interpersonalne dają poczucie szczęścia, zadowolenia i świadomość bycia potrzebnym w społeczeństwie. Od zawsze chodziło się na zakupy, by pogawędzić ze sprzedawcą lub napotkanymi  znajomymi. Jeśli  nagle miało by się to zmienić, wielu konsumentów miało by bardzo duże trudności w zaakceptowaniu tak dehumanizującej formie zakupów.

Gdy jesteśmy blisko kasy i nagle zdajemy sobie sprawę z tego, że mamy za mało  pieniędzy, wówczas może nas ogarnąć frustracja. Gdy jesteśmy u szczytu długiej kolejki i okazuje się, że zakupy za 60 złotych przewyższają o „dychę” możliwości karty zbliżeniowej, frustracja może sięgnąć zenitu. To zrozumiałe, iż ograniczenie jednorazowego zakupu do kwoty 50 złotych jest jakąś formą zabezpieczenia, ale potrafi być formą bardzo uciążliwą i wysoce irytującą.

Wszystko, również każdy medal, ma dwie strony. Również nowatorska technologia płatności bezstykowych ma swoje dobre i złe strony w ilości mocno zbliżonej. Może jednak nie jest to jeszcze przełom, na jaki czeka świat?

Zostaw komentarz